Adres:
Leona Staniszewskiego 1, Gdynia Śródmieście
| Podstawowa Opieka Zdrowotna | Numer telefonu | Inne ośrodki | |||
|---|---|---|---|---|---|
|
Lekarz rodzinny (POZ)
Poradnia Lekarza POZ |
58 714 11 60 |
|
|||
|
Godziny otwarcia:
PN08:00-18:00 WT08:00-18:00 ŚR08:00-18:00 CZ08:00-18:00 PT08:00-18:00 |
|||||
|
Pielęgniarka POZ
Poradnia Pielęgniarki POZ |
58 714 11 60 |
|
|||
|
Godziny otwarcia:
PN08:00-18:00 WT08:00-18:00 ŚR08:00-18:00 CZ08:00-18:00 PT08:00-18:00 |
|||||
|
Położna POZ
Poradnia Położnej POZ |
58 714 11 60 |
|
|||
|
Godziny otwarcia:
PN08:00-18:00 WT08:00-18:00 ŚR08:00-18:00 CZ08:00-18:00 PT08:00-18:00 |
|||||
| Programy profilaktyczne | Numer telefonu | Inne ośrodki |
|---|---|---|
|
Profilaktyka chorób układu krążenia
Poradnia Lekarza POZ |
58 714 11 60 | |
|
Profilaktyka gruźlicy
Poradnia Pielęgniarki POZ |
58 714 11 60 | |
|
Profilaktyka raka szyjki macicy
Poradnia Położnej POZ |
58 714 11 60 | |
Obsługa recepcji pozostawia wiele do życzenia. Jedna z pracownic (brunetka) mlaska jedząc słodycze, przewraca oczami zamiast odpowiedzieć dzień dobry. Kontakt telefoniczny jest praktycznie niemożliwy, a pracownicy kłócą się przy pacjentach. Organizacja i procedury w tej przychodni to kompletna porażka.
Tego rodzaju podejście jest niedopuszczalne. Placówka powinna natychmiast poprawić sposób pracy i kontakt z pacjentem, bo w obecnej formie pacjent czuje się totalnie lekceważony. Mam nadzieję, że więcej osób podąży moim śladem i stamtąd się wypisze, bo słyszałam same niepochlebne opinie.
Obsługa recepcji pozostawia wiele do życzenia. Jedna z pracownic (brunetka) mlaska jedząc słodycze, przewraca oczami zamiast odpowiedzieć dzień dobry. Kontakt telefoniczny jest praktycznie niemożliwy, a pracownicy kłócą się przy pacjentach. Organizacja i procedury w tej przychodni to kompletna porażka.
Tego rodzaju podejście jest niedopuszczalne. Placówka powinna natychmiast poprawić sposób pracy i kontakt z pacjentem, bo w obecnej formie pacjent czuje się totalnie lekceważony. Mam nadzieję, że więcej osób podąży moim śladem i stamtąd się wypisze, bo słyszałam same niepochlebne opinie.
Przygotowałem się wcześniej do badania, zmieniłem swoje plany i przyszedłem rano na badanie, które trwa około dwóch godzin. Podczas pierwszego pobrania krwi zostałem poinformowany, że nie wolno jeść, pić oraz należy pozostawać w spokojnym stanie. Zrozumiałem to jako ograniczenie aktywności fizycznej, dlatego pojechałem do domu, który znajduje się dosłownie minutę od przychodni, usiadłem do pracy przy biurku i pozostawałem w spokojnym trybie.
Po pewnym czasie zadzwoniono do mnie z przychodni i w dość oskarżycielskim tonie poinformowano mnie, że badanie jest teraz „nieważne”, ponieważ rzekomo „kilka razy powiedziano mi, że nie wolno wychodzić z przychodni”. Nie wykluczam, że mogłem czegoś nie dosłyszeć albo nie dopytać, jednak zamiast spokojnego wyjaśnienia sytuacji spotkałem się z irytacją, presją i próbą udowodnienia mi winy.
Kiedy wróciłem na kolejne pobranie krwi, sytuacja się powtórzyła — zamiast omówienia dalszych kroków i możliwych rozwiązań ponownie usłyszałem pretensje i bardzo nieprzyjemny sposób komunikacji zarówno ze strony lekarza, jak i personelu laboratorium.
Najbardziej rozczarowało mnie nie samo nieporozumienie, lecz podejście personelu. W kwestiach zdrowia oczekuje się od personelu medycznego pomocy, spokojnej komunikacji i profesjonalnego podejścia, a nie szukania winnego i wywierania emocjonalnej presji na pacjenta.
Mam nadzieję, że kierownictwo zwróci uwagę nie tylko na procedury medyczne, ale również na jakość komunikacji z pacjentami.