Adres:
Doktora Judyma 4, Kędzierzyn-Koźle
| Świadczenia specjalistyczne | Kolejka | Numer telefonu | Inne ośrodki | ||
|---|---|---|---|---|---|
| Oddział dzienny psychiatryczny (ogólny) | 0 dni | 77 403 63 70 | |||
| Poradnia psychologiczna dla dzieci
Psycholog |
91 dni | 77 403 63 70 |
|
||
|
Godziny otwarcia:
PN13:00-19:00 WT11:00-20:00 ŚR11:00-20:00 CZ08:00-14:00 PT08:00-16:00 |
|||||
| Poradnia terapii uzależnienia od alkoholu i współuzależnienia | 1 dzień | 77 403 63 70 |
|
||
|
Godziny otwarcia:
PN07:00-11:00,13:00-19:00 WT08:00-19:00 ŚR07:00-15:00 CZ08:00-11:00,12:00-19:00 PT08:00-16:00 |
|||||
| Poradnia zdrowia psychicznego
Psychiatra, Psycholog |
132 dni | 77 403 63 70 | |||
| Poradnia zdrowia psychicznego dla dzieci
Psychiatra, Psycholog |
184 dni | 77 403 63 70 | |||
| Zespół leczenia środowiskowego (domowego) | 77 403 63 70 | ||||
Niestety pani psychiatra Maria K. (pokój nr 5) to najgorszy lekarz psychiatra z jakim miałam do czynienia.
Historia 1) Kiedy poprosiłam o skierowanie na oddział psychosomatyczny w mieście X (według wcześniejszych ustaleń z psychoterapeutą) oznajmiła, że oddział ten zamknięto i nie może mnie do niego skierować ani nigdzie indziej, bo "więcej takich miejsc w Polsce nie ma" i odesłała z kwitkiem. Po wyjściu z gabinetu zadzwoniłam sprawdzić czy faktycznie oddziału już nie ma okazało się, że to wierutna bzdura, co usłyszałam od pani K. Wróciłam więc do niej z informacją, że jednak oddział jest i przyjmuje pacjentów. Usłyszałam w odpowiedzi, że wie o tym, ale nie da mi skierowania, bo "wstydzi się tam wysyłać pacjentów". Szkoda, że nie wstydzi się swojego żenującego zachowania...
Historia 2) Dwa lata wcześniej byłam u niej na wizycie w ramach NFZ i poprosiłam o zwolnienie lekarskie to powiedziała, że mi je da jak zapłacę 100 zł. Zainkasowała więc moją stówkę i pieniądze z funduszu na jednej wizycie.
Dziękuję za wszystko i z całego serca polecam!
Człowiek anioł.
Niestety przebieg wizyty był dla mnie bardzo trudny i nie spełnił standardów bezpiecznej, wspierającej konsultacji psychiatrycznej.
Od początku rozmowy spotkałam się z opryskliwym tonem. Pani co chwile przerywała, oceniała, dawała złote rady co mogłam fotek pory zrobić lepiej. Zostałam skrytykowana za brak pamięci dotyczącej nazwy leku przyjmowanego w wieku 14 lat, mimo że wyjaśniłam, że w tamtym okresie leczeniem zajmowała się moja mama i nie mam dostępu do pełnej dokumentacji. W odpowiedzi usłyszałam pytanie: „A co, twoja mama nie żyje?”, co było dla mnie komentarzem nieadekwatnym i nieprofesjonalnym. Tego typu sformułowanie w gabinecie psychiatrycznym może być szczególnie raniące, ponieważ lekarz nie zna sytuacji rodzinnej pacjenta.
Podczas wizyty wielokrotnie przerywano mi wypowiedzi. Gdy próbowałam opisać swoje objawy i doświadczenia, nie miałam możliwości dokończenia myśli. Zgłosiłam wprost, że przerywanie nasila u mnie lęk i że w ograniczonym czasie wizyty chciałabym móc spokojnie przedstawić swoją sytuację. Styl rozmowy jedynie na krótko uległ zmianie.
Zostałam również skrytykowana za wcześniejsze odstawienie leków z grupy SSRI, mimo że zgłaszałam negatywne doświadczenia z ich stosowaniem. Moje obawy dotyczące ponownego włączania tej grupy leków nie zostały wysłuchane w sposób partnerski.
W trakcie rozmowy poruszyłam temat używania marihuany jako formy radzenia sobie z nasilonym natłokiem myśli. Podkreśliłam, że rozważam jej ograniczenie i szukam bezpieczniejszej formy leczenia. Zamiast omówienia planu stopniowej zmiany, usłyszałam, że w takim przypadku pomoc z jej strony nie będzie możliwa. Zostałam oceniona okładce, skrytykowana dlaczego to robię, podkreśliłam że szukałam pomocy, po kilku nieudanych leczeniach farmakologicznych i poszłam do Kliniki Konopnej na co pani drwiąc ze mnie zaczęła dawać mi rady jak duży blad popełniłam, a ja chciałam tylko pomocy od lekarza. Pani powiedziała że ci ,lekarze” to jej znajomi i że to jest tylko robione pod zarobek kasy itp jednocześnie dalej krytykując. Nie zaproponowano alternatywnego rozwiązania ani planu postępowania.
Gdy zapytałam o możliwość diagnostyki w kierunku ADHD, temat został jednoznacznie odrzucony z uwagi na używanie przeze mnie marihuany, bez przedstawienia warunków ewentualnej dalszej oceny (np. po okresie abstynencji).
Kulminacją wizyty było silne nasilenie objawów lękowych bezpośrednio po jej zakończeniu (drżenie nóg, duszność, mrowienie kończyn), co zakończyło się atakiem paniki. Zgłaszałam, że przyszłam zmagając się z lękiem, a styl prowadzenia rozmowy realnie nasilił moje objawy.
Chciałabym podkreślić, że w tej samej klinice korzystam z psychoterapii i moje doświadczenia z terapeutką są bardzo dobre — czuję się wysłuchana i traktowana z szacunkiem. Dzisiejsza wizyta znacząco odbiegała od tego standardu.
Rozumiem, że lekarz nie może dać gwarancji skuteczności leczenia. Oczekiwałam jednak partnerskiej rozmowy, wysłuchania oraz wspólnego ustalenia planu postępowania. Zamiast tego poczułam się oceniona i zniechęcona do dalszego leczenia.
Właśnie dzięki takim psychiatrą jak pani MAŁGORZATA SOJKA tracę wiarę że kiedyś odnajdę swój spokój.
Mam nadzieję, że moja opinia zostanie potraktowana jako sygnał do refleksji nad sposobem komunikacji z pacjentami zgłaszającymi się z zaburzeniami lękowymi.
PS. Uwielbiam Pani poczucie humoru, petarda!
Każda wizyta była dla mnie wartościowym doświadczeniem, które krok po kroku prowadziło do realnych zmian. To specjalista z prawdziwym powołaniem - zaangażowany, uważny i wspierający. Jestem bardzo wdzięczna za tę pomoc i zdecydowanie polecam każdemu, kto szuka zrozumienia i profesjonalnego wsparcia.
Podczas wizyty czułam duży dyskomfort.