Rafał Jaeschke ma tytuł lekarza. Jego numer prawa wykonywania zawodu (PWZ) to 2401825. Swoją obecną działalność leczniczą rozpoczął dnia 09-01-2017, firma ma Numer Identyfikacji Podatkowej: 6772294542. Jego posiadana specjalizacja to psychiatria.
Opinie o: Rafał Jaeschke
Syn odebrał sposób prowadzenia rozmowy jako konfrontacyjny, doszukujący się wątku agresji... Szczególnie niepokojące były słowa lekarza, które zapamiętaliśmy jako: „współczuję każdej osobie, która jest w twoim otoczeniu”. Po wizycie syn był w bardzo złym stanie psychicznym i zgłaszał myśli samobójcze.
Lekarz odmówił przeprowadzenia testu na ADHD... Z naszej perspektywy była to wizyta obciążająca emocjonalnie i nie dająca realnego wsparcia. Nie polecam tego lekarza!!
W moim odczuciu lekarz na podstawie kilku moich wypowiedzi, bez zebrania pełniejszego kontekstu, szybko przeszedł do długiego, jednostronnego monologu. Gdy pytałem, na jakiej podstawie prowadzi swoją narrację, twierdził, że zna setki „takich” przypadków i że ja nie muszę wiele mówić. Gdy próbowałem wracać do tematu ADHD, miałem poczucie, że moje próby są ignorowane lub lekceważone. Przerwanie monologu lekarza było bardzo trudne; w trakcie rozmowy lekarz korzystał również ze smartfona, sprawiał wrażenie, jakby coś przeglądał. Zapamiętałem sugestię, że tylko mi się wydaje, że przyszedłem w sprawie ADHD, a realny problem leży gdzie indziej.
Pojawiły się również sugestie, że przyszedłem po „glejt” lub próbuję zbudować dla siebie korzystny obraz. Odebrałem to jako przypisanie mi intencji, których nie miałem. Przyszedłem po diagnozę i pomoc w zrozumieniu własnych trudności, nie po usprawiedliwienie.
Podczas wizyty padały bardzo mocne, negatywne określenia i obrazy, których uzasadnienia nie byłem w stanie zrozumieć. Kiedy sprzeciwiłem się ich używaniu, miałem poczucie, że lekarz to ignoruje, po czym kilkukrotnie wraca do tych samych słów w kolejnych częściach monologu. Budował także obrazy dotyczące życia rodzinnego, które w mojej ocenie nie odpowiadały mojej sytuacji. Jednocześnie robił to w taki sposób, że miałem ciągłe wrażenie, iż według niego te obrazy mają dotyczyć właśnie mnie.
Zapamiętałem również sugestię, że gdyby przyszła do niego kobieta „taka jak moja żona”, to jego zaleceniem byłoby, aby udała się do prawnika, poznała swoje prawa i natychmiast się rozwiodła. Moja żona nie była obecna na wizycie i nie mogła przedstawić własnej perspektywy. Nie jesteśmy też w żadnym procesie rozwodowym. Odebrałem tę część rozmowy jako bardzo daleko idącą i nieadekwatną do celu wizyty.
Cała ta narracja rozpoczęła się po tym, jak na początku rozmowy powiedziałem, że bywam impulsywny i zdarza mi się komunikować podniesionym głosem. Nie kwestionuję, że takie tematy mogą wymagać omówienia. Oczekiwałem jednak spokojnej, uporządkowanej diagnostyki, jasnego omówienia rozpoznania, diagnostyki różnicowej i konkretnego planu dalszego postępowania.
Po wizycie czułem się bardzo źle psychicznie, z poczuciem silnego rozbicia. Nie będę kontynuował diagnostyki u tego lekarza.