Paweł Domański zdobył tytuł lekarza. Jego numer prawa wykonywania zawodu (PWZ) to 3165645. Swoją obecną działalność leczniczą otworzył dnia 06-08-2021, działalność ma numer NIP: 8212444846. Jego zdobyta specjalizacja to medycyna rodzinna.
Ostrzegam przed panem Pawłem Domańskim.
Pismo ze skargą złożę do zarządu szpitala Bielańskiego/ dyrekcji.
Na wizytę do nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej trafiłam w czwartek 31.10 o pierwszej w nocy, gdy duszący, mokry kaszel nie pozwalał mi zasnąć i oddychać. Pojawił się on kilka godzin wcześniej i nie działały na niego leki na kaszel, które miałam. Nagłe pogorszenie stanu zdrowia, do tego ogólne osłabienie, rozbicie, itp.
Na oddziale byłam sama. Pan Domański wbiegł na koryatrz bardzo zły, otworzył szarpnięciem drzwi do gabinetu, krzyknął na mnie, że zaprasza. Weszłam, zamknęłam za sobą drzwi. Pan Domański od razu zaczął na mnie krzyczeć: "dlaczego teraz przychodzi", "nie ma lekarzy w ciągu dnia" "rano się dobrze czuło?" itp.
Zwracał się do mnie cały czas per ono.
Nie zadał żadnych pytań o moje objawy, stan zdrowia.
Powiedziałam, że nie zgadzam się na takie traktowanie i poproszę na piśmie, że Pan mnie nie chce przyjąć. Na te słowa pan Domański zapytał czy w takim razie rezygnuję z badania. Powiedziałam, że ja nie rezygnuję, ale rozumiem, że pan nie chce mnie zbadać skoro jedyne co słyszę to złość i pretensje, że przyszłam. Na to pan odpowiedział "no to badamy". Wstał, zapytałam czy mam zdjąć bluzkę. Pan nie odpowiedział, dotknął mnie dosłownie cztery razy stetoskopem przez bluzkę i z daleka zajrzał do gardła. Powiedział, że nic się nie dzieje.
Powiedziałam panu pod koniec co sądzę o jego zachowaniu oraz, że wykonuje on zawód publicznej pomocy, który sam wybrał. Na domiar tego na drzwiach jest napisane, że z tej opieki zdrowotnej można skorzystać od 18 do 8 rano, gdy pojawiło się pogodszenie stanu zdrowia, zachorowanie, itp.
Nikt nie zasługuje na takie traktowanie.
Ja czuję się niestety coraz gorzej. Dostałam od pana Domańskiego syrop na kaszel bez recepty oraz Nebudd. Niestety nie ma poprawy.
Jest to moja pierwsza opinia kiedykolwiek, ale nie jestem w stanie przejść obok takiej sytuacji obojętnie.
Wstyd i strach.
Z
1/5
07-05-2025 05:17
Okropny człowiek, bardzo wybuchowy, nie panuje nad emocjami, bardzo współczuję.
Patrycja
1/5
21-12-2025 14:29
Lekarz bez jakiegokolwiek zaangażowania w stan zdrowia pacjenta, nie słuchał mnie kompletnie i przepisał antybiotyki o szerokim zakresie działania, co było kompletnie niepotrzebne a nawet potencjalnie szkodliwe. Bardzo nieprzyjemny.
Kinga
1/5
26-05-2026 10:56
Nie polecam,mama trafiła na sor bo miała duszności w klatce piersiowej i mroczki w oczach.Zrobiono tylko EKG i wypuszczono do domu że skierowaniem do kardiologa ( dlaczego nie zostawiono w szpitalu) skoro już tam była ,dostała też jakąś kroplówkę o której nie było ani słowa w wypisie.
Opinia Anonimowa
1/5
17-06-2026 07:51
Bardzo nie polecam. Trafiłam na nocną opiekę świąteczną w szpitalu Czerniakowskim do tego „lekarza” ze stanem podgorączkowym od kilku dni, obrzęknięta prawa strona gardła, wielkim migdałkiem z ropnymi czopami. Stwierdził, że moje gardło jest lekko czerwone i mam brać ibuprom. Poinformowałam go, że biorę ibuprom od 3 dni w dawkach większych niż jest zalecana. Zasugerował kolejny lek bez recepty, więc ponownie poinformowałam, że również go biorę od kilku dni i nie działa. Usłyszałam, że „jak tak bardzo Pani nalega” to może mi wypisać jakieś pastylki do ssania na gardło. Nie spytał czy na coś choruje, jakie biorę leki. Osłuchał, zajrzał szybko do gardła i wręczył receptę na tabletki do ssania. Oczywiście nie dałam sobie wmówić, że ogromny ból jaki czuję to mój wymysł i udałam się następnego dnia do mojego internisty. Otrzymałam antybiotyk i diagnozę zapalenia migdałka. Będę składać oficjalną skargę do szpitala.
Pismo ze skargą złożę do zarządu szpitala Bielańskiego/ dyrekcji.
Na wizytę do nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej trafiłam w czwartek 31.10 o pierwszej w nocy, gdy duszący, mokry kaszel nie pozwalał mi zasnąć i oddychać. Pojawił się on kilka godzin wcześniej i nie działały na niego leki na kaszel, które miałam. Nagłe pogorszenie stanu zdrowia, do tego ogólne osłabienie, rozbicie, itp.
Na oddziale byłam sama. Pan Domański wbiegł na koryatrz bardzo zły, otworzył szarpnięciem drzwi do gabinetu, krzyknął na mnie, że zaprasza. Weszłam, zamknęłam za sobą drzwi. Pan Domański od razu zaczął na mnie krzyczeć: "dlaczego teraz przychodzi", "nie ma lekarzy w ciągu dnia" "rano się dobrze czuło?" itp.
Zwracał się do mnie cały czas per ono.
Nie zadał żadnych pytań o moje objawy, stan zdrowia.
Powiedziałam, że nie zgadzam się na takie traktowanie i poproszę na piśmie, że Pan mnie nie chce przyjąć. Na te słowa pan Domański zapytał czy w takim razie rezygnuję z badania. Powiedziałam, że ja nie rezygnuję, ale rozumiem, że pan nie chce mnie zbadać skoro jedyne co słyszę to złość i pretensje, że przyszłam. Na to pan odpowiedział "no to badamy". Wstał, zapytałam czy mam zdjąć bluzkę. Pan nie odpowiedział, dotknął mnie dosłownie cztery razy stetoskopem przez bluzkę i z daleka zajrzał do gardła. Powiedział, że nic się nie dzieje.
Powiedziałam panu pod koniec co sądzę o jego zachowaniu oraz, że wykonuje on zawód publicznej pomocy, który sam wybrał. Na domiar tego na drzwiach jest napisane, że z tej opieki zdrowotnej można skorzystać od 18 do 8 rano, gdy pojawiło się pogodszenie stanu zdrowia, zachorowanie, itp.
Nikt nie zasługuje na takie traktowanie.
Ja czuję się niestety coraz gorzej. Dostałam od pana Domańskiego syrop na kaszel bez recepty oraz Nebudd. Niestety nie ma poprawy.
Jest to moja pierwsza opinia kiedykolwiek, ale nie jestem w stanie przejść obok takiej sytuacji obojętnie.
Wstyd i strach.