Lekarka wykonała pacjentowi pracę protetyczną w taki sposób, że zamiast poprawy pojawiły się ból, zaburzenia zgryzu i konieczność dalszego leczenia. Sąd lekarski uznał, że doszło do braku należytej staranności, a finałem sprawy było utrzymane w mocy upomnienie.

Naczelna Izba Lekarska publikuje na swojej stronie orzeczenia sądów lekarskich w ramach tego, co nazywa "jawnością". W praktyce dostęp do tych rozstrzygnięć pozostaje jednak wyraźnie ograniczony - nie można ich pobrać, wydrukować ani bezpośrednio do nich linkować. Dodatkowo publikowane treści są bardzo mocno zanonimizowane - często brakuje w nich nazw miejsc, dokładnych dat i innych informacji, które pozwalałyby lepiej zrozumieć kontekst sprawy. Opisany przez nas przypadek to jedno z takich orzeczeń, wydane w 2024 roku. Uważamy, że warto pokazywać, jak w praktyce wygląda odpowiedzialność zawodowa lekarzy i przypominać, że za działania zagrażające pacjentom mogą oni ponosić poważne konsekwencje.

Skutki dla pacjenta

Pacjent po zakończeniu leczenia nie tylko nie był zadowolony z efektu, ale odczuwał silne dolegliwości bólowe i bardzo źle oceniał funkcjonalność wykonanych prac protetycznych. Pojawiły się problemy z prawidłowym kontaktem zębów, ból w okolicy prawego policzka, stukanie zębami podczas jedzenia, seplenienie, a także dyskomfort związany z przeciążeniem narządu żucia.

Do tego doszły objawy wskazujące na poważniejsze zaburzenia czynnościowe - bóle głowy, trzaski w stawie skroniowo-żuchwowym i przewlekłe napięcie mięśni żucia. Ostatecznie pacjent nie uniknął dalszego leczenia, bo wadliwie wykonana praca wymagała naprawy, a właściwie wykonania od nowa.

Jak wyglądał przebieg wydarzeń

Sprawa zaczęła się od leczenia implanto-protetycznego. Pacjent miał wszczepione implanty w szczęce, a następnie zaplanowano leczenie protetyczne obejmujące mosty na implantach i korony w żuchwie. Już w trakcie terapii plan leczenia był zmieniany, co samo w sobie nie musi być błędem, ale w tej sprawie pokazało, że cały proces nie przebiegał stabilnie i przewidywalnie.

Po kilku przymiarkach zamocowano pracę w szczęce, a potem rozpoczęto przygotowanie zębów w żuchwie do kolejnej pracy protetycznej. Według relacji pacjenta to właśnie na etapie końcowych przymiarek ujawniła się duża szpara między zębami szczęki i żuchwy, którą próbowano korygować dodatkowymi koronami. Zamiast rozwiązania problemu pojawiły się jednak kolejne dolegliwości.

Po zakończeniu leczenia pacjent konsultował się z innymi lekarzami. Wskazywali oni na brak prawidłowych kontaktów okluzyjnych, obniżone zwarcie, zaburzenia zgryzowe, nieprawidłowe warunki okluzyjne i zmiany zapalne w obrębie dziąseł. Sprawa trafiła ostatecznie do rzecznika odpowiedzialności zawodowej, a następnie do sądu lekarskiego.

Co najbardziej uderza w tej sprawie

Najbardziej uderza to, że błąd został później opisany bardzo konkretnie. Nie chodziło o ogólne wrażenie, że leczenie było "niedokładne", lecz o wykonanie zespolonego mostu w nieprawidłowej relacji szczęka-żuchwa, z niedogryzem w odcinku przednim. To właśnie ten detal stał się osią całej sprawy.

Równie mocno wybrzmiewa to, że wcześniej pojawiały się sygnały ostrzegawcze. Sąd pierwszej instancji zwracał uwagę na brak starannego planu leczenia, niewystarczającą ocenę stanu zdrowia pacjenta, zmiany koncepcji terapii w trakcie jej prowadzenia oraz niedostateczne wyjaśnienie pacjentowi znaczenia higieny jamy ustnej. Tych uchybień było więc więcej niż jedno, ale finałowo najważniejszy okazał się skutek - wadliwie wykonana praca, która zaburzyła zgryz i pogorszyła codzienne funkcjonowanie pacjenta.

Warto wyjaśnić, że w takich sprawach sąd lekarski nie rozstrzyga przede wszystkim o odszkodowaniu, lecz o odpowiedzialności zawodowej lekarza. Bada, czy lekarz dochował należytej staranności, działał zgodnie z wiedzą medyczną i zasadami etyki zawodowej. Jeśli uzna, że nie - może wymierzyć karę dyscyplinarną, od upomnienia po znacznie surowsze sankcje.

Wyrok wobec lekarki

Okręgowy Sąd Lekarski uznał lekarkę za winną przewinienia zawodowego i wymierzył jej karę upomnienia. Naczelny Sąd Lekarski utrzymał to rozstrzygnięcie w mocy, doprecyzowując jedynie opis czynu i wskazując wprost, że uchybienie polegało na wykonaniu mostu w nieprawidłowej relacji szczęka-żuchwa, z niedogryzem w odcinku przednim.

Sąd uznał, że materiał dowodowy był wystarczający, a opinia biegłego - jasna, spójna i jednoznaczna. Jednocześnie podkreślono, że pacjent wymagał dalszego leczenia naprawczego, a sama kara upomnienia ma spełniać cel prewencyjny i wychowawczy. Lekarka została też obciążona kosztami postępowania odwoławczego.

W tej sprawie zostaje jednak wyraźny zgrzyt. Pacjent przez wadliwie przeprowadzone leczenie miał ból, zaburzenia mowy, problemy ze zgryzem i perspektywę kolejnych zabiegów, a końcowa sankcja wobec lekarki okazała się bardzo łagodna. Trudno nie odnieść wrażenia, że właśnie ta dysproporcja najmocniej pokazuje, jak daleko czasem rozchodzą się realne skutki dla pacjenta i odpowiedzialność zawodowa wymierzana za medyczne zaniedbanie.

Możesz ocenić ten artykuł: