Dzieciom, które urodziły dzięki in vitro, nie grozi upośledzenie umysłowe ani autyzm. Po zabiegach zapłodnienia pozaustrojowego wcale nie rodzi się więcej dzieci z wadami wrodzonymi – przekonują specjaliści.

Prof. Rafał Kurzawa, kierownik kliniki medycyny rozrodu i ginekologii Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie przyznaje, że według międzynarodowych danych u dzieci, które przyszły na świat w sposób naturalny, wykrywa się 3 proc. wad wrodzonych, podczas gdy u tych, które rodzą się po zabiegach wspomaganego rozrodu, 4,5 proc. Co z tego jednak wynika?

Manipulowanie danymi

Przede wszystkim nie można z tego wnioskować, że u dzieci urodzonych w wyniku in vitro ryzyko wad wrodzonych jest o jedną trzecią większe. – To manipulowanie danymi – mówił specjalista podczas konferencji "Innowacje w leczeniu niepłodności", która odbyła się w Warszawie. Można jedynie mówić o tym, że ryzyko to jest większe o 1,5 punktu procentowego. A to zasadnicza różnica.

Specjaliści zajmujący się leczeniem niepłodności nie negują, że u potomstwa par, które poddały się zabiegowi in vitro, częściej występują niektóre wady wrodzone. Pytanie tylko, co jest tego powodem? Użyta metoda leczenia niepłodności czy inne okoliczności?

Kierownik kliniki leczenia niepłodności i endokrynologii rozrodu Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu prof. Leszek Pawelczyk zwraca uwagę, że czynnikiem ryzyka wad wrodzonych jest sama niepłodność oraz kłopoty zdrowotne, jakiemu temu towarzyszą.

Podobnie jest z innymi schorzeniami, np. z cukrzycą. Dzieci diabetyków również częściej cierpią na tę chorobę. Nikt jednak nie twierdzi, że jest ona związana ze sposobem leczenia, np. z używaniem insuliny lub leków przeciwcukrzycowych.

Wiek kobiet

Czynnikiem ryzyka wad wrodzonych u dzieci jest m.in. wiek rodzących kobiet. Wynika to z tego, że wraz ze starzeniem się organizmu starzeją się też komórki jajowe kobiety.

Obserwacje w Australii wykazały, że kobiety, które urodziły po zabiegu in vitro, są zwykle w starszym wieku niż te, które powiły potomstwo w sposób naturalny.

Przeprowadzono też badania w Finlandii, które wykazały, że im dłużej kobiety starają się o uzyskanie ciąży, tym bardziej narażone są na tzw. powikłania okołoporodowe: częściej trzeba wykonać u nich cesarskie cięcie, częściej rodzą wcześniaki oraz dzieci z niską masą urodzeniowa.

Stymulacja hormonalna

Ryzyko wad wrodzonych zwiększa stymulacja hormonalna. Stosuje się ją po to, żeby uzyskać większą liczbę dojrzałych komórek jajowych i tym samym zwiększyć szansę zajścia w ciążę. Prof. Kurzawa twierdzi jednak, że dotyczy to szczególnie tych sytuacji, gdy leki do takiej stymulacji są stosowane bez właściwej kontroli.

Poza stymulacją hormonalną również inne terapie farmakologiczne mogą zwiększać ryzyko wad wrodzonych u dziecka. Jak wyliczono, cierpiące na epilepsję kobiety, które zażywają leki przeciwpadaczkowe, o 8-9 proc. częściej rodzą maluchy z takimi defektami.

Ciąża mnoga

Wady wrodzone aż kilkakrotnie częściej występują po ciążach mnogich. Zwiększają one ryzyko wszelkich powikłań, obojętnie - czy doszło do nich po in vitro, czy dzięki zapłodnieniu naturalnemu. Dlatego w zabiegach sztucznego zapłodnienia trzeba zrobić wszystko, aby uniknąć takiej sytuacji.

Jak mówił podczas konferencji "Innowacje w leczeniu niepłodności" prof. Waldemar Kuczyński z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, ciąża mnoga to porażka, a nie sukces zespołu zajmującego się zabiegami wspomaganego rozrodu.

Możesz ocenić ten artykuł: