Parę tygodni temu dziennikarz portalu Zero.pl zwrócił się do nas z prośbą o udostępnienie danych dotyczących długości kolejek w ochronie zdrowia. Przygotowaliśmy je i przekazaliśmy, ale w opublikowanym materiale nie zostały wykorzystane. Uznaliśmy więc, że szkoda byłoby, aby ta praca się zmarnowała - dlatego pokazujemy te dane i wyjaśniamy, co naprawdę z nich wynika.
Dane, których nie wykorzystano
Z przekazanych nam informacji wynikało, że dane miały posłużyć do przygotowania materiału w związku z planowanym głosowaniem nad wotum nieufności wobec ministry zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Na prośbę redakcji opracowaliśmy więc dane dotyczące wybranych kategorii świadczeń. Po publikacji okazało się jednak, że nie wykorzystano ich wcale. Tymczasem pokazują one, że przynajmniej w przypadku wybranych świadczeń nie doszło w ostatnich latach do żadnej dramatycznej zmiany, którą można byłoby uczciwie przedstawić jako "zapaść". Poniżej publikujemy wykres pokazujący medianę czasu oczekiwania w Polsce dla przypadków stabilnych - na podstawie sprawozdawczości świadczeniodawców - dla wybranych świadczeń od 2024 roku.

Sytuacja oczywiście nie jest dobra, ale te dane nie potwierdzają opowieści o "dramacie" czy "zapaści". Nie doszło tu do wielokrotnego wzrostu czasu oczekiwania: w badaniach obrazowych sytuacja pozostaje stabilna, a w rehabilitacji oraz badaniach endoskopowych - kolonoskopii i gastroskopii - pogorszenie jest widoczne, lecz nie na tyle, by uzasadniać katastroficzny ton publikacji. Z tych danych nie da się po prostu ukręcić medialnego bata na obecnie rządzących.
Inne źródło, inna narracja
Ostatecznie opublikowany artykuł oparto na innym źródle danych - "Sprawozdaniach z działalności NFZ". Według autorów wykorzystano w nim dane z końca 2022 i 2025 roku dotyczące przypadków pilnych, czyli liczby oczekujących oraz mediany czasu oczekiwania. Problem w tym, że szczególnie liczba oczekujących jest wskaźnikiem wdzięcznym publicystycznie, ale z punktu widzenia pacjenta nie najważniejszym. Dla chorego liczy się przecież przede wszystkim to, jak długo realnie czeka na świadczenie, a nie ilu innych pacjentów znajduje się przed nim w kolejce. To jednak właśnie taki wskaźnik najłatwiej wykorzystać do zbudowania obrazu gwałtownego kryzysu.
Portal Zero.pl opublikował własną "listę hańby polskiego systemu ochrony zdrowia". Postanowiliśmy sprawdzić, czy w wybranych przypadkach - poradni neurochirurgicznej, kolonoskopii i oddziału kardiologicznego - sytuacja rzeczywiście wygląda tak dramatycznie, jak przedstawiono to w artykule. Interesowała nas przy tym nie tylko sama liczba oczekujących, ale przede wszystkim realny czas oczekiwania z perspektywy pacjenta stabilnego, a nie pilnego.

Co da się zweryfikować
Już na starcie pojawił się zasadniczy problem. "Sprawozdanie z działalności NFZ za rok 2025", na które miał powoływać się artykuł, nie istnieje jeszcze w publicznie dostępnej, oficjalnej postaci. NFZ odpowiedział nam w trybie dostępu do informacji publicznej, że dokument ten dopiero będzie opublikowany jako załącznik do uchwały Rady NFZ w BIP. Z punktu widzenia czytelnika oznacza to jedno - nie ma dziś możliwości samodzielnego sprawdzenia, czy najpoważniejsze tezy tekstu rzeczywiście mają oparcie w tym dokumencie.
Dostępne są jednak dane, które pozwalają sprawdzić przynajmniej część przywołanych liczb. I już tutaj pojawia się problem. Choć sprawozdanie za 2022 rok nie zawiera danych o kolejkach do poradni neurochirurgicznej, informację na koniec 2022 roku można odnaleźć w sprawozdaniu za 2023 rok. Wynika z niego, że liczba oczekujących wynosiła 15 483 osoby, a mediana czasu oczekiwania 106 dni - a nie 15 526 i 100 dni. To niewielkie rozbieżności, ale w tekście formułującym tak poważne zarzuty nie powinno być na nie miejsca.
Podobny problem pojawia się przy danych dotyczących kolonoskopii. Sprawozdanie za 2023 rok pokazuje, że na koniec 2022 roku liczba oczekujących wynosiła 18 683 osób, a mediana czasu oczekiwania 29 dni. I znów - nie są to dane przepisane dokładnie tak, jak przedstawiono je w artykule. Warto też zauważyć, że największy procentowy skok liczby oczekujących nastąpił między końcem 2022 a końcem 2023 roku, gdy kolejka wzrosła do 30 015 pacjentów, choć w kolejnych okresach nadal rosła.
W przypadku oddziałów kardiologicznych problem jest jeszcze poważniejszy, bo nie udało nam się odnaleźć w sprawozdaniach danych odpowiadających kategorii wskazanej w artykule. W dokumentach za lata 2022, 2023 i 2024 są informacje o innych oddziałach szpitalnych, ale nie dają one podstaw do budowania narracji o wyjątkowej "hańbie" narastającej w ostatnich trzech latach.

Co pokazują twarde dane
Poniżej przedstawiamy, jak na podstawie sprawozdawczości świadczeniodawców dotyczącej pierwszych wolnych terminów kształtuje się mediana czasu oczekiwania dla wybranych świadczeń.

Dla osób zainteresowanych udostępniamy w portalu także analogiczne wykresy z ostatniego półtora roku - zarówno na stronach poszczególnych kategorii świadczeń, na przykład dla alergologa, jak i na listach świadczeniodawców w konkretnych miastach i województwach, na przykład dla okulisty w Warszawie.
Jak pokazują dane, sytuacja jest zła, ale nie uzasadnia to wrzucania wszystkich świadczeń do jednego worka z napisem "zapaść". Dla kolonoskopii i oddziału kardiologicznego obraz jest względnie stabilny, natomiast wyraźny wzrost czasu oczekiwania widać w poradni neurochirurgicznej. I właśnie dlatego tym bardziej trudno uczciwie przypisywać całą odpowiedzialność obecnej ministry zdrowia, która objęła urząd dopiero w lipcu 2025 roku.
Podsumowując, sytuacja w ochronie zdrowia jest zła i wymaga poprawy, ale to wciąż za mało, by na siłę budować narrację o "hańbie" i "dramacie" przypisanych przeciwnikom politycznym. Nie da się obronić ani selektywnego doboru danych, ani powoływania się na dokument niedostępny publicznie, ani przytaczania liczb, które nie odpowiadają danym możliwym do zweryfikowania. A kiedy do tego dochodzi jeszcze emocjonalne podbijanie przekazu, przestaje chodzić o analizę, a zaczyna chodzić o efekt. To nie jest standard, którego należy oczekiwać od odpowiedzialnego dziennikarstwa.
Komentarze (0)