Choroba Parkinsona kojarzona jest głównie z drżeniem kończyn, tymczasem jeśli ono występuje to jedynie w początkowej fazie choroby. Oblicze tego schorzenia jest zupełnie inne.

Drżenie kończyn nie jest najbardziej niepokojącym objawem tego schorzenia. - Nawet jeśli jest dokuczliwe, to zwykle dobrze rokuje, świadczy bowiem o łagodniejszym przebiegu schorzenia – twierdzi prof. Andrzej Bogucki, prezes Polskiego Towarzystwa Choroby Parkinsona i Innych Zaburzeń Ruchowych.

Drżenie kończyn u chorych na chorobę Parkinsona występuje nie tylko podczas trzymania ręką szklanki z wodą. Wielu chorym dokucza tzw. drżenie spoczynkowe, np. głowy, które nasila się na skutek emocji.

Spowolnione ruchy, szarpanie ciałem

Chorzy znacznie częściej odczuwają spowolnienie i zubożenie ruchowe, a także sztywność mięśni oraz zaburzenia równowagi. Mają duże trudności z rozpoczęciem wszelkiego ruchu, a szczególnie z wykonywaniem ruchów precyzyjnych. Nawet chód może sprawiać im spore kłopoty, w zaawansowanej chorobie jest on jedynie tzw. szurający, drobnymi krokami.

Przykładem jest emerytowana pielęgniarka Danuta Michalska. Opowiadała dziennikarzom na konferencji prasowej, że nie była w stanie samodzielnie pójść do toalety. Podpierała się kulami, a mąż pomagał jej przestawiać nogi.

Niektórym chorym znacznie bardziej dokuczają tzw. dyskinezy – nieskoordynowane i mimowolne ruchy kończyn lub całego ciała. Może to być jedynie drżenie nóg podczas siedzenia, ale zdarza się, że chory leży na łóżku i jest targany przez jednoczesne ruchy wszystkich kończyn.

Miesiąc miodowy choroby

Większość osób zna jedynie początkową postać choroby Parkinsona, gdy pacjent może się jeszcze poruszać. Lekarze nazywają ją "miesiącem miodowym", który trwa zwykle kilka lat. W tym czasie przy użyciu leków na ogół bez trudu można opanować objawy schorzenia i nadal można prowadzić w miarę normalne życie i nadal pracować.

Po czterech, pięciu latach rozwoju choroby leki doustne (zwierające lewodopę) przestają działać. Pacjenci zażywają je coraz częściej i w większych dawkach, ale i to już nie pomaga. Cierpiący na chorobę Parkinsona prezydent Opola Ryszard Zembaczyński powiedział na spotkaniu z dziennikarzami, że stosował leki aż 22 razy na dobę – niemal co godzinę, nawet w nocy. - Tabletka, jeśli działała, to tylko na chwilę, czasami jednak w ogóle mi nie pomagała - podkreślił.

Stan wyłączenia

Po upływie 10 lat u zdecydowanej większości chorych pojawiają się nowe objawy niepoddające się leczeniu dotychczas stosowanymi lekami. Pacjent przez wiele godzin w ciągu dnia znajduje się w tzw. stanie wyłączenia, gdy leki zupełnie przestają działać i nierzadko jest całkowicie unieruchomiony.

Gdy poczuje się nieco lepiej i przechodzi w "stan włączenia", sztywność i spowolnienie ruchów są znacznie mniej nasilone, ale ujawniają się z kolei ruchy mimowolne (dyskinezy), często bardzo gwałtowne, które również uniemożliwiają choremu samodzielne funkcjonowanie.

Postępuje zniedołężnienie; chory nie jest w stanie wykonywać nawet zwykłych, codziennych czynność. Nie potrafi chodzić, ubrać się ani umyć, nie jest w stanie samodzielnie jeść i pić. Jest całkowicie zdany na pomoc innych osób. Ma omdlenia, cierpi z powodu otępienia, depresji i zaburzeń mowy.

Taki obraz choroby Parkinsona jest jednak mniej znany, gdyż pacjenci w zaawansowanym stadium choroby rzadko opuszczają swoje mieszkanie.