Dzięki działaniu żeńskich hormonów u kobiet choroby serca występują dziesięć lat później niż u mężczyzn. Ale nie oznacza to, że panie nie muszą dbać o profilaktykę.

Zdaniem specjalistów, takie "męskie" nawyki jak palenie papierosów i nadużywanie alkoholu, a także życie pod presją przewlekłego stresu, brak aktywności fizycznej i nieprawidłowa dieta, sprawiają, że u kobiet coraz wcześniej rozwija się miażdżyca tętnic. Jej następstwem są zawały serca, udary mózgu czy choroby naczyń obwodowych.

Pod ochroną estrogenów

Jak podkreśla przewodnicząca Sekcji Chorób Serca u Kobiet Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego prof. dr hab. Marianna Janion, w Europie na serce umiera co druga kobieta. Wśród wszystkich przyczyn zgonu u kobiet choroby układu krążenia stanowią 55 proc., u mężczyzn – 43 proc.

Zdaniem prof. Janion kobiety nie zdają sobie sprawy z zagrożenia. - Większość pań pytanych o choroby, które im zagrażają najbardziej, wskazuje na nowotwory. Tymczasem stanowią one 19 proc. przyczyn zgonu. Tylko 13 proc. kobiet wie, że prawdziwym zagrożeniem są choroby układu krążenia – dodaje prof. Janion.

Co usypia kobiecą czujność? To estrogeny – żeńskie hormony. W wieku rozrodczym estrogeny wpływają na prawidłową gospodarkę lipidową, podwyższają poziom "dobrego" cholesterolu, poprawiają elastyczność naczyń. Dzięki nim ryzyko zawałów i udarów u kobiet rośnie dopiero po 55. roku życia, a u mężczyzn – dziesięć lat wcześniej.

W okresie okołomenopauzalnym, gdy produkcja estrogenów spada, kończy się "okres ochronny". Rozwijają się czynniki ryzyka chorób krążenia – takie same dla obu płci, choć każda z nich jest na nie narażona w innym stopniu.

Wiele zależy od pacjenta

Zaburzenia lipidowe, nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, nadwaga i otyłość, palenie tytoniu, przewlekły stres emocjonalny – to czynniki uznawane przez lekarzy za zależne od pacjenta. Niezależne to – wspomniany już - wiek, płeć męska oraz uwarunkowania genetyczne (np. zawał u osoby bezpośrednio spokrewnionej poniżej 55. roku życia).

Jak podkreśla prof. Janion, wszystkie czynniki zależne od pacjenta są odpowiedzialne za 80 proc. ryzyka pierwszego zawału serca. Jeśli uwzględnimy kolejne trzy - czyli nieprawidłową dietę, brak aktywności fizycznej, stres psychospołeczny – to w sumie osiem czynników odpowiada za 90 proc. ryzyka.

Wniosek jest prosty – prowadząc zdrowy styl życia, kontrolując wartości ciśnienia tętniczego, poziomu cholesterolu, glukozy we krwi – możemy w dużym stopniu wpływać na swoje zdrowie.

Co warto zmienić

Jednym z podstawowych zaleceń jest rzucenie palenia tytoniu. Palacze mają zaburzony profil lipidowy, zwiększoną krzepliwość krwi, a to skutkuje przyspieszeniem powstawania blaszki miażdżycowej. U kobiet palących ryzyko śmierci na choroby sercowo-naczyniowe jest aż dziesięć razy większe niż u niepalących!

Po 50. roku życia często rozwija się nadwaga i otyłość. Znaczenie ma nie tylko ilość tkanki tłuszczowej, ale też jej rozmieszczenie. Groźna jest przede wszystkim otyłość brzuszna. Rozpoznajemy ją, gdy obwód talii u kobiety przekracza 80 cm, a u mężczyzny 94 cm.

Tak samo jak nadciśnienie czy zaburzenia lipidowe szkodzi brak aktywności fizycznej. Dlatego lekarze zalecają ruch; codzienny, energiczny marsz trwający co najmniej pół godziny – to niezbędne minimum.

Warto też zmienić dietę: ograniczyć w niej udział tłuszczu zwierzęcego, sodu (nie więcej niż 1 łyżeczka soli dziennie), produktów wysoko przetworzonych. Wskazane jest natomiast zwiększenie spożycia warzyw, owoców, pełnoziarnistych produktów zbożowych, orzechów, ryb morskich.

Możesz ocenić ten artykuł: