Przez lata dzięki Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy do prawie tysiąca szpitali w Polsce trafił sprzęt wart ponad 500 mln zł. Dzięki Fundacji jesteśmy jedynym krajem na świecie, w którym działa program powszechnego przesiewowego badania słuchu u noworodków - powiedział w wywiadzie udzielonym w styczniu 2014 roku były prezes zarządu WOŚP prof. Bohdan Maruszewski.

W jaki sposób Fundacja WOŚP decyduje, na jaki sprzęt będzie zbierać pieniądze podczas Finału?

Fundacja ma cały rok, aby przygotowywać się do kolejnych Finałów i jest to rok intensywnej pracy. Wysyłamy ankiety do lekarzy w różnych placówkach, żeby wiedzieć, jakiego sprzętu brakuje, jaka część się zużyła i trzeba ją wymienić. I mamy taką bazę danych.

Ale również odbieramy listy. Do biura medycznego fundacji kierowanego przez Lidię Owsiak każdego dnia, przez 365 dni w roku spływa mnóstwo próśb. Wszystkie czytamy i analizujemy z naszymi ekspertami medycznymi. Fundacja po 22 latach działania jest otoczona gronem ludzi, którzy pracują z nami od bardzo wielu lat. To nie zawsze są najbardziej znani profesorowie czy konsultanci krajowi, bardzo często doradzają nam lekarze praktycy, którzy np. jeżdżą w karetce noworodkowej czy prowadzą oddziały.

A jak decydujecie, dokąd sprzęt trafia?

Staramy się, żeby sprzęt nie trafiał tylko do wysokospecjalistycznych szpitali klinicznych, ale do wszystkich oddziałów - poczynając od tych rejonowych, pierwszego stopnia referencyjności.

Przykładem może być intensywna terapia noworodka i w ogóle neonatologia. W czasie ostatnich zakupów po 21. Finale kupiliśmy sprzęt do 185 oddziałów neonatologicznych pierwszego stopnia referencyjności.

Ważne jest, by sprzęt trafiał tam, gdzie jest potrzebny, gdzie jest personel – lekarze, pielęgniarki, technicy – który może go w pełni wykorzystać. Najpierw wysyłamy zapytanie do dyrektora szpitala i formularz, w którym zobowiązuje się on, że sprzęt będzie w jego szpitalu wykorzystywany i utrzymywany, czyli np. będzie płacona amortyzacja. Fundacja zostawia sobie prawo do kontroli, czy sprzęt jest wykorzystywany zgodnie z przeznaczeniem.

Np. jeżeli kupowaliśmy urządzenia wysokospecjalistyczne dla oddziałów geriatrycznych a dyrektor szpitala samowolnie przeniósł ten sprzęt na oddział, który mu przynosił dochody, to natychmiast został zabrany.

W jaki sposób to kontrolujecie?

Nie musimy tego robić sami. Ludzie w całej Polsce grają z WOŚP, zbierają pieniądze i dokładnie wiedzą, jaki sprzęt trafił do ich szpitala. Jeżeli nie jest wykorzystywany, to my natychmiast się o tym dowiadujemy. Zarówno od mieszkańców jak i samych lekarzy, którzy często nie mogą pogodzić się z tym, że sprzęt kupiony za środki ze zbiórki publicznej stoi kilka tygodni nawet nierozpakowany.

Czy często się to zdarza?

To są absolutnie pojedyncze przypadki, można je policzyć na palcach rąk. A musimy sobie zdawać sprawę, jaki jest rozmiar zakupów. Przez 23 lata do ponad 600 szpitali w Polsce trafiło 27 tys. 409 urządzeń medycznych o łącznej wartości 543 mln 941 tys. 813 zł i 60 groszy. To jest ponad 170 mln dolarów. Przez 21 lat były to szpitale pediatryczne, od dwóch lat także te, gdzie leczone są osoby w starszym wieku.

A czy zdarza się, że szpital nie chce przyjąć sprzętu?

Dyrektor jednego z warszawskich szpitali pediatrycznych odmówił przyjęcia aparatu USG, który kosztował kilkaset tysięcy złotych i o który na ogół wszyscy lekarze w Polsce zabiegają. To spotkało się z protestem grona lekarzy tego szpitala, którzy tego sprzętu potrzebowali. Ale to też są sporadyczne przypadki.

W którą dziedzinę medycyny WOŚP zainwestowała najwięcej pieniędzy?

W intensywną terapię noworodka. Poświęciliśmy jej chyba pięć Finałów. Można powiedzieć, że zmieniliśmy oblicze leczenia w tej dziedzinie.

Uważamy, że dzieci najsłabsze, najmniejsze, zaraz po urodzeniu, a zwłaszcza te urodzone przedwcześnie, wymagają specjalistycznego sprzętu. W Polsce rodzi się w tej chwili ok. 360 tys. noworodków rocznie, ok. 40 tys. z nich to wcześniaki. Trzeba wykorzystywać możliwości neonatologii, żeby nie wykreować społeczeństwa kalek. Dzisiaj dziecko, które przy urodzeniu ważyło 900 gram, może rozwinąć się w całkowicie zdrową, sprawną pod każdym względem, piękna dziewczynę. Jeśli to jest możliwe, to trzeba z tego skorzystać, bo inaczej z tego grona 40 tys. wcześniaków powstanie całe pokolenie ludzi niesprawnych i cierpiących.

Samych inkubatorów, urządzeń, które ważą, mierzą, monitorują, zapewniają tlen i dostarczają ciepło, kupiliśmy 1214. Nie wszystkie wciąż pracują, już wymienialiśmy ten sprzęt. Kupowaliśmy także kardiomonitory, które musi mieć każde stanowisko do intensywnej terapii; one monitorują parametry życiowe – pokazują, jak bije serce, jaka jest temperatura. Takich urządzeń kupiliśmy 1234. Kupiliśmy 1106 pulsoksymetrów. To urządzenie, które przez skórę mierzy zawartość tlenu we krwi. Ono było prawie nieznane w Polsce. Dzisiaj stanowi standard wyposażenia każdej izby przyjęć, każdego oddziału dziecięcego, nie tylko intensywnej terapii. Kupiliśmy 237 respiratorów, czyli urządzeń, które wspomagają oddech, 453 stanowisk do resuscytacji.

W czasie przetargu po 21. Finale jednego dnia kupiliśmy 847 urządzeń o łącznej wartości 18 mln zł, w tym takie, których nigdy w Polsce nie było, np. dwa inkubatory niezbędne do wykonania badania w rezonansie magnetycznym, za ponad 3 mln zł. Takie urządzenie jest potrzebne, by noworodek, który jest wkładany do rezonansu, nie leżał w zimnej przestrzeni. Często zdarzało się, że dzieci były w dramatycznie ciężkim stanie tylko z powodu badania wykonywanego bez takiego inkubatora.

Oprócz kupowania sprzętu fundacja prowadzi programy medyczne. Na czym one polegają?

Dzięki Fundacji jesteśmy jedynym krajem na świecie, w którym działa program powszechnego przesiewowego badania słuchu u noworodków. W ubiegłym roku mielimy 10-lecie jego funkcjonowania. 98 proc. noworodków, które się w tym czasie urodziły, czyli ponad 4 mln dzieci, miało przebadany słuch. Jeśli wykryjemy nieprawidłowość, dzieci kierowane są na dalsze badania. Każde z dzieci, u których wykryto niedosłuch, a takich dzieci było blisko 253 tys., trafiało na badanie powtórne. Ostatecznie potwierdziliśmy niedosłuch o 11,5 tys. dzieci. Dzięki temu 1,5 tys. dzieci dostało aparaty słuchowe, 700 miało wszczepione implanty ślimakowe, a reszta była leczona farmakologicznie, w większości przypadków - skutecznie.

Proszę sobie wyobrazić – noworodka, który nie słyszy. To dziecko, u którego nie rozwija się mowa, które nie rozwija się intelektualnie, ponieważ jest pozbawione najważniejszych bodźców powodujących rozwój mowy, rozwój społeczny i psychiczny. Bez takiego badania, wady słuchu wykrywane są znacznie później. Ten program od początku do końca zorganizowała Fundacja.

Czy pozostałe programy działają na takich samych zasadach?

Każdy z programów ma swoją specyfikę. W programie retinopatii wcześniaczej chodzi o wykrycie dzieci, które mają uszkodzony wzrok. Retinopatia to choroba, która powstaje najczęściej u wcześniaków, ale także u noworodków leczonych w środowisku wysokich stężeń tlenu. My stworzyliśmy cały system badań wzroku u noworodków; stworzyliśmy też od zera i wyposażyliśmy 18 ośrodków do wykonywania niezbędnych zabiegów przy pomocy urządzeń laserowych. Kiedy rozpoczynaliśmy ten program, w Polsce był tylko jeden taki ośrodek.

Ten program trwa już 11 lat, objął 165 tys. dzieci, wykonaliśmy 6 tys. 640 zabiegów laserowych. Uratowaliśmy wzrok u 96 proc. dzieci, u których wdrożono leczenie, czyli u 6 tys. 359 dzieci. To jest program, na który wydaliśmy w ciągu tych 11 lat prawie 10 mln zł. WOŚP nie tylko kupuje sprzęt, ale organizuje tego typu nowe dziedziny medycyny.

Prowadzimy też m.in. program Infant Flow, który pozwala uniknąć intubacji u dzieci, które wymagają wsparcia oddechu. To jest zupełnie nowa technologia, której wprowadzenie pozwoliło uniknąć podłączania do respiratora ponad 80 proc. dzieci, które inaczej z pewnością skończyłyby na oddziale intensywnej terapii. Jesteśmy jednym krajem na świecie w tej chwili, gdzie w tak dużym stopniu u kilku tysięcy dzieci udało się uniknąć intubacji.

Źródła:

Możesz ocenić ten artykuł: