Małoinwazyjny zabieg wszczepienia zastawki aortalnej przeprowadzony w Katowicach-Ochojcu uratował życie 36-letniej kobiety. Takie interwencje kardiologiczne coraz częściej zastępują operacje na otwartym sercu.

Pacjentka, matka dwojga dzieci, była w ciężkim stanie z powodu niewydolności serca. Z powodu poważnej infekcji nie można było przeprowadzić u niej operacji na otwartym sercu. Infekcja zniszczyła zastawkę, którą wszczepiono jej kilkanaście lat wcześniej. Na dodatek powstało tak dużo zwapnień i zwłóknień, że brakowało zdrowej tkanki, do której można byłoby wszyć kolejną zastawkę. Tradycyjna operacja nie była możliwa.

Przez tętnicę udową do zastawki

Jedyną szansą uratowania chorej był małoinwazyjny zabieg polegający na implantacji zastawki aortalnej w pierścień tej, która została zniszczona przez zakażenie. Przeprowadzono go w Zakładzie Kardiologii Inwazyjnej Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach-Ochojcu.

Zabieg wykonano przy użyciu cewnika przez tętnicę udową. Najpierw zniszczono zastawkę, zgniatając ją balonikiem rozprężanym pod ciśnieniem 4 atmosfer (dwukrotnie większym od tego, jakie stosuje się w oponach samochodu osobowego). Dzięki temu w miejsce starej zastawki można było wprowadzić przygotowaną wcześniej nową.

W tym przypadku zastosowano zastawkę aortalną TAVI. Początkowo jest ona zwinięta - jedynie w takiej postaci można ją przecisnąć przez tętnicę - a po umieszczeniu w odpowiednim miejscu rozpręża się ją do właściwych rozmiarów.

Jedyna szansa leczenia

Zabieg TAVI po raz pierwszy przeprowadzono ponad 10 lat temu; w Polsce wykonywany jest od 2009 r. Stosowany jest u pacjentów z licznymi powikłaniami, zwykle w starszym wieku, u których operacja na otwartym sercu jest zbyt ryzykowna. Pacjentka poddana zabiegowi w Katowicach-Ochojcu była wyjątkiem, jeśli chodzi o wiek.

W 2013 r. zabieg wszczepiania zastawki aortalnej TAVI przeprowadzono w Polsce u 380 chorych. W zdecydowanej większości przypadków uzyskano dobre wyniki leczenia, co dokumentuje, w ocenie medyczno-ekonomicznej, ogólnopolski rejestr POLTAVI – informuje prof. Zembala, konsultant krajowy w dziedzinie kardiochirurgii.

Jak się ocenia, co roku do chirurgicznego zabiegu wszczepienia zastawki nie jest kwalifikowanych w Polsce ok. 3 tys. pacjentów. Dla wielu z nich szansą jest właśnie zabieg małoinwazyjny. Zwykle polega on na wszczepieniu zastawki cewnikiem poprzez tętnicę udową lub podobojczykową (ewentualnie od koniuszka serca).

"Wentyl" do naprawy

Oprócz wszczepiania zastawki aortalnej TAVI wykonywane są także inne małoinwazyjne zabiegi wymiany lub naprawy innych zastawek serca. W ten sposób usuwana jest np. niedomykalność zastawki mitralnej.

Znajduje się ona pomiędzy lewym przedsionkiem a lewą komorą serca i pełni rolę "wentyla". Gdy się nie domyka, część krwi wraca do płuc, zalega tam i powoduje duszności. Z czasem doprowadza do niewydolności mięśnia sercowego.

Bez otwierania klatki piersiowej, korzystając z trójwymiarowego echa serca, lekarze precyzyjnie diagnozują niedomykające się obszary, a następnie - przez wkłucie w prawej pachwinie - cewnikiem wprowadzają do serca implant, dzięki któremu zastawka jest znowu sprawna.

Jak informuje prof. Adam Witkowski, kierownik Kliniki Kardiologii i Angiologii Interwencyjnej Instytutu Kardiologii w Aninie, małoinwazyjne zabiegi coraz częściej wykonywane są bez znieczulenia ogólnego, jedynie w głębokiej sedacji i ze znieczuleniem miejscowym. Chory już na drugi dzień może wstać z łóżka.

Możesz ocenić ten artykuł: