Rak trzustki jest jedną z najbardziej śmiertelnych chorób nowotworowych. Jest szóstą pod względem częstości przyczyną zgonów z powodu raka w Europie. Są jednak nadzieje, że będzie można go coraz skuteczniej leczyć.

Ten nowotwór trudno się go leczy, ponieważ szybko powoduje rozsiew komórek rakowych poza obręb trzustki. Na dodatek rzadko można go rozpoznać, zanim jeszcze do tego dojdzie. Nie ma charakterystycznych objawów tej choroby. W efekcie większość pacjentów diagnozuje się w zaawansowanym stadium.

Kłopoty z operacją

Rak trzustki jest oporny zarówno na chemioterapię, jak i radioterapię, a nie wszyscy chorzy kwalifikują się do operacji. Jak mówi dr hab. Dariusz Zadrożny z kliniki chirurgii ogólnej, endokrynologicznej i transplantacyjnej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, operowany może być zaledwie co piąty pacjent z tym nowotworem. Przykładowo, nie są operowani chorzy, u których doszło już do przerzutu do wątroby.

Niestety, nawet u chorych zakwalifikowanych do zabiegu nie zawsze możliwa jest radykalna operacja, czyli taka, która pozwala usunąć całego guza wraz z otaczającymi go tkankami, w których też mogą się znajdować komórki nowotworowe. A właśnie po takiej operacji największa jest szansa na dłuższe wyleczenie.

Częste powikłania

U pacjentów poddanych operacji częste są powikłania, szczególnie wtedy, gdy trzeba usunąć całą trzustką. - Zwykle dąży się do tego, żeby pozostawić choremu choćby fragment tego narządu, ale i to nie zawsze jest możliwe – podkreśla dr Zadrożny. Takie operacje powinny być zatem wykonywane jedynie w wyspecjalizowanych ośrodkach, gdzie przeprowadza się ich co najmniej 20 rocznie – dodaje specjalista.

Część pacjentów poddawanych jest najbardziej radykalnej operacji tzw. metodą Whipple’a. Nazwa pochodzi od nazwiska jej prekursora, który w 1935 r. jako pierwszy przeprowadził taki zabieg. Ta szczególnie rozległa operacja polega na usunięciu guza trzustki i części żołądka oraz przewodu żółciowego oraz jelita cienkiego. Daje szanse na przedłużenie życia, ale u 30 proc. operowanych powoduje też poważne powikłania.

Bardzo agresywna choroba

Nawet wtedy, gdy guz trzustki można jeszcze usunąć, u większości chorych choroba jest już uogólniona i dochodzi do przerzutów. Komórki tego nowotworu mogą przemieszczać się wszelkimi możliwymi sposobami: zarówno poprzez układ krwionośny i chłonny, jak i drogami żółciowymi.

Choroba ta jest wyjątkowo agresywna, już w chwili operacji u większości chorych występują ukryte przerzuty, które wkrótce się ujawniają się, zwykle w wątrobie, węzłach chłonnych oraz w płucach.

Najczęściej żyją oni od trzech do sześciu miesięcy, choć zdarzają się znacznie dłuższe przeżycia. 2-3 proc. pacjentów z tym nowotworem żyje dwa, trzy lata, a czasami jeszcze dłużej.

Nadzieja w nowych lekach

Do niedawna był bardzo mały wybór leków przydatnych w leczeniu raka trzustki. Dr Wojciech Rogowski z klinicznego oddziału chemioterapii szpitala MSW w Olsztynie mówi, że dopiero dwa lata temu wykazano skuteczność terapii wielolekowej (z użyciem czterech preparatów) przydatnej w leczeniu raka trzustki. Po jej wprowadzeniu więcej chorych zaczęło w ogóle reagować na leczenia, poprawił się czas ich przeżycia, choć terapia ta powoduje wiele skutków ubocznych.

Kolejnym postępem jest skojarzenie dwóch innych leków stosowanych w leczeniu rozsianego gruczolakoraka trzustki. Czas przeżycia chorych wydłużył się o prawie dwa miesiące, ale co bardzo ważne – podkreśla dr Rogowski – obydwa leki nie zwiększają znacząco toksyczności leczenia. Jak ocenia, to nie jest jeszcze przełom, ale można mówić o postępie w leczeniu raka trzustki.

Możesz ocenić ten artykuł: