Giacomo Casanova przez ostatnie 13 lat życia był impotentem. Nie ma pewności co było tego przyczyną. Może nie reagował już tak mocno jak w młodości na bodźce seksualne, jednak powodem jego "niemocy" mogła być zaawansowana miażdżyca.

Mężczyźni na ogół nie zdają sobie z tego sprawy, tymczasem kłopoty z erekcją są jednym z pierwszych objawów pogarszającego się stanu zdrowia. Mogą świadczyć o rozwijającej się chorobie niedokrwiennej serca, a także o cukrzycy, nadciśnieniu, miażdżycy i chorobie nerek.

Zatkane tętnice

Jak tłumaczą kardiolodzy, miażdżyca to choroba dotykająca tętnice występujące w różnych miejscach naszego ciała. Poza naczyniami wieńcowymi (mięśnia sercowego) może zaatakować także tętnice prącia, powodując ich zawężenie. Gdy stają się mniej drożne, przepływ krwi jest utrudniony, co objawia się zaburzeniami erekcji.

Kłopoty z erekcję zwykle pojawiają się wcześniej niż zawał serca, ponieważ naczynia krwionośne prącia mają mniejszą średnicę. To samo zawężenie tętnic wywołane miażdżycą bardziej utrudnia przepływ krwi w prąciu niż w mięśniu sercowym. Dodatkowo tkanka tłuszczowa uwalnia zaburzenia hormonalne osłabiające potencję.

Ocenia się, że zaburzenia erekcji u wielu mężczyzn o dwa lata poprzedzają świadczący o miażdżycy serca ból w klatce piersiowej. Ryzyko zawału serca jest szczególnie duże u tych mężczyzn, którzy poza zaburzeniami erekcją cierpią również na depresję.

Przed taką triadą schorzeń - tzn. impotencją, depresją i chorobą niedokrwienną serca - ostrzegają badania, jakie na 2 tysiącach mężczyzn przeprowadziła Elisa Bandini z uniwersytetu we Florencji.

Męska decyzja

We wszystkich tych schorzeniach najczęstszą przyczyną jest niekorzystny dla zdrowia styl życia. Pod tym względem nic się nie zmieniło od czasów starożytności, gdy na zaburzenia erekcji częściej cierpieli bogaci Rzymianie, gustujący w obżarstwie i nadużywający alkoholu. Podobnie jest w czasach współczesnych - nic tak nie osłabia aktywności seksualnej jak otyłość, brak ruchu i cukrzyca.

Na całym świecie na zaburzenia erekcji narzeka 200 milionów mężczyzn. Aż 40 proc. z nich to nałogowi palacze tytoniu. Palenie jest bowiem jednym z głównych czynników ryzyka występowania miażdżycy.

Mężczyźni nie chcą jednak mówić o swoich kłopotach łóżkowych. Najczęściej mówią o tym lekarzowi dopiero po dwóch, czterech latach, gdy ich choroba jest mocno zaawansowana. Albo dopiero wtedy, gdy dojdzie do zawału serca. Bo zaburzenia erekcji wciąż są tematem tabu.

– Mężczyźni są niechętni, by mówić o tego rodzaju zaburzeniach, ponieważ silnie wiążą się one z ich sferą emocjonalną i poczuciem własnej wartości jako mężczyzny. Bardzo ważne jest więc edukowanie mężczyzn, ale także ich partnerek i lekarzy czym są zaburzenia erekcji i jak bardzo mogą być groźne. Trzeba podjąć "męską decyzję" i zgłosić się do lekarza urologa lub seksuologa – twierdzi prof. Zbigniew Lew Starowicz

Ryzyko zgonu

Nie warto zwlekać. Z badań w Australii wynika, że ryzyko hospitalizacji z powodu choroby krążenia oraz ryzyko zgonu z różnych przyczyn wzrastało wprost proporcjonalnie do nasilenia zaburzeń erekcji.

Mężczyźni, u których nie wykryto jeszcze choroby sercowo-naczyniowego, ale odczuwali już kłopoty ze wzwodem, o jedną trzecią częściej trafiali do szpitala. Ryzyko zgonu było u nich prawie dwukrotnie większe. Z kolei panowie z wykrytą już chorobę krążenia i silnymi zaburzenia erekcji o 64 proc. częściej byli hospitalizowani; prawdopodobieństwo zgonu było u nich wyższe o 137 proc.

Możesz ocenić ten artykuł: